Poczytałam sobie MP9 i spisałam trochę co zabawniejszych postów. Pierwsza część:
Lion
- DOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOŚĆ! TERAZ TO JUŻ PRZESADA! - warknął Remus w stronę ziemniaka, który wyślizgiwał się z widelca.
faraday
Draco śmiał się z Luny zajadając przy okazji fasolki wszystkich smaków. nieopatrznie połknął fasolkę o ohydnym sraczkowatym kolorze.
- Shit Jacka - skrzywił sie i wybiegł do toalety, gdzie spędził parę dobrych godzin.
- Hehe... Rada Rodziców pod przywództwem MOJEGO ojca na pewno bardzo ucieszy się z tego, że jeden z nauczycieli jest wilkołakiem i pedofilem na raz - powiedział do siebie czekając na Lupinę.
Casines
Syriusz przechadzał się po Aushwitz Hogwarcie obserwując członków GD, sprzątających. Jeden na chwilę przestał by otrzeć pot z czoła.
- Avada Kedavra! - biedak gryzł robaki. - Jego też sprzątnijcie.
shan
Luna cieszy się bardzo z zachowania mężczyzny.
Bierze do ust jego 8 metrowego ptaszka.
I czyści go z grubej warstwy kurzu.
faraday
Yes! Yes! Yes! - Draco wpadł do pomieszczenia, w którym leżało ciało Harry'ego Pottera.
- Fuck You Potter. Yes! Who's the gangsta'? -śmiał się Malfoy. Podszedł do Pottera zdjął mu okulary z nosa i założył sobie.
- Jestem Harry Potter. Największy bufon jakiego znał świat! - zaczął parodiować Harry'ego. Na koniec wziął jego okulary i zaczął po nich skakać zupelnie je niszcząc
Marat (pisownia oryginalna
Hargid wzioł ciało Pottera do swojej chatki. Po czym wykopał staw i wrzucił tam ciało Harrego. Stanoł i zapłakał
Hargid odrząsnoł się z głazów i pobiegł do Luny i z krzykiem zaptyał.
- Co robimy co się dzieje?
Zróbmy coś.
- ten post przebija słynne "W drogę"
Arctic
Lucjusz powrócił z delegacji z Durmstrangu. Był zmęczony podróżą więc położył się w swojej komnacie i zasnął. Śnił mu się Dumbledore, który jeździł po lesie na centaurze i poklepywał go w zad krzycząc - Precz z komuną!.
Casines
Po zabiciu kilku pierwszoroczniaków Syriusz postanowił oddać się ulubionej rozrywce - wyśmiania hagrida.
Marat
Macie jakieś pytania?
Casines
- Ja mam! - Syriusz podniósł rękę - Jakom najdziwniejszom kanapkem jadłeś? NO JAKOM! MÓW!
Arctic
Wiedział, że zrobił to jego syn Draco bo zamontował potajemnie w jego różdżce GPS-a.
Casines
- Expelliarmus! - to był strzał w dziesiątkę. Rozbroił Kingsleya.
- Avada Kedavra! - zakończył jego żywot, a filmik wrzucił na KillAurorTube.
faraday
postanowił na własną rękę wybiec przez dziurę w domu
We are all evil in some form or another, are we not?
no to kolejne cytaty z MP, skończyłam je już czytać i chyba czas się wziąć za MP10
historia Albusa według Casinesa (taak, klimaty z24 tu wyciekają )
Albus siedział na dupie i wpierdzielał fasolki. Wybrał jedną.
- Fuuu, kanapkowy! - wyrzucił. Z opakowania wyjął kolejną, tym razem brązową.
- Mmmmm smak shitu. - uśmiechnął się do siebie i wyjął z kieszeni małe lusterko.
- Czas włączyć TiWi. - stuknął w nie różdżką i rozległ się głos: "Witamy na kanale ShitTV! Tylko u nas sranie na ekranie dwadzieścia cztery godziny w miesiącu, siedem dni w dniu!" Na ekranie pojawił się napis "Shitowo", następnie wielke wiadro, które nagle zaczęło się zapełniać niezidentyfikowaną substancją
Albus otwiera laptopa i włącza przeglądarkę. Naszym oczom ukazuje się strona startowa - radiomaryja.pl. Albus jednak szybko wchodzi na KillPierwszoroczniakTube. Sprawdza nowe filmiki.
- Kurcze Syriusz dodał aż 5 egzekucji, a Voldi tylko 14857221... - ucieszył się, że Voldi zabił tak mało dzieci.
- Accio, przypadkowe dziecko! - krzyknął i w jego ramionach pojawiło się dziecko.
Teraz tylko blizna. Zobaczył mroczny znak na czole Pottera, wyjął scyzoryk. Jednak, że był po dwóch butelkach piwa kremowego, jego ręce strasznie się trzęsły.
- Cholera, ta moja słaba bania. - powiedział i zamiast znaku, małe dziecko miało krzywą bliznę. - Wkręcę wszystkim że to błyskawica i oddam go Hagridowi.
Nate
Tymczasem Snape był u siebie i myślał o zbliżających się świętach.
-Nie cierpie świąt - myślał - trzeba być miłym. To niedopuszczalne. Muszę zrobić coś aby zepsuć wszystkim święta - rozmyślał jednocześnie stawiając jedynki wszystkim uczniom za ostatni sprawdzian z wiedzy o dziobakach.
Otherwoman
Papayum! - krzyknął Voldemort i z jego różdżki posypał się grad papai prosto na głowę Albusa.
Casines
- Papayatti! - Olbrzymia wydrążona połówka papai spadła na Albusa zamykając go wewnątrz.
Otherwoman
Albus zawzięcie milczał. Voldemort jednak wiedział, jak wydobyć informacje. Dumby był zbyt osłabiony, by zastosować oklumencję, więc Czarny Pan spojrzał w oczy staremu gejowi i wniknął do jego umysłu. Kiedy znalazł się wewnątrz, zaczął przedzierać się przez świadomość Albusa pełną papai. Papaje otaczały go ze wszystkich stron. Wokół pełno było zamków z papai, które zaczęła sie na niego walić.
Co za świr... - skomentował Voldi, wygrzebując się spod papai.
Nagle zobaczył to, czego tak pragnął. Czarna różdżka była ukryta w lochach papajowego zamku, który Dumby zbudował w swoim gabinecie.
Wyszedł z ukrycia, wycelował w Dumbledore'a i wypowiedział: Avada Keda... - zawahał się. To zbyt proste. - powiedział bardziej do siebie niż do osłupionych Syriusza i Belli.
Avada Papaya! - krzyknął i Albus zaczął się dławić papają, która pojawiła się w jego gardle
adi
Duch Albusa tymczasem opuściwszy swoje ciało ruszył do raju. Co tam zobaczył bardzo go zdziwiło ale i ucieszyło. Było tam mnóstwo papai, właściwie same papaje Jednak jak się okazało później wcale nie był to raj gdyż gdy Albus próbował zjeść którąś z papai ta była strasznie niesmaczna.
Duch Dumbledore'a krążył tymczasem niewidzialny po Hogwarcie i zastanawiał się: Skoro jestem duchem to mogę jeść papaje czy tylko mango, a może jedno i drugie Nie, przecież mango jest niesmaczne...
Casines
Papaje Zagłady to najpotężniejszy owoc na świecie. Powstały w wyniku olbrzymiej energii, która przeszła na nie wraz z piorunem, gdy były one ułożone w zamek
Kiedy wszystko się zmaterializowało jechał samochodem. Przed nim widniała tabliczka "Witamy w Papajalandzie!" Przejechał przez tabliczkę i znalazł się mieście rodem ze starych westernów. Nagle nie jechał samochodem, a... koniem z papają zamiast głowy! Zostawił konia i wszedł do Tawerny Pod Papają. Uderzył go smród kiedy zobaczył, że ludzie wciskają sobie do fajek obierki po papajach zamiast tytoniu. Przy stolikach PapajBoye grali w pokera na papaje. Syriusz podszedł do baru.
- Setkę proszę.
- Nie mamy wódki. - odparł barman. - Ale polecam specjalność dnia, Papajówkę. Może pan także zamówić nasze piwo, Papajowe Mocne.
- Nieeeeeeeeeee! - krzyknął Black widząc, że pojawił się już w swojej celi. - Proszę nie róbcie tego więcej!
Dementorzy pojawili się przed syriuszem.
- EXPECTO PATRONUM - ryknął myśląc o tym co zrobi z następnym spotkanym pierwszoroczniakiem. Udało się! Z jego różdżki wyskoczył Jackerus i pomknął w kierunku ciemnych postaci...
Marat
- Hargid stanął na przeciw sterą i krzynął. - To jest naszę!!! haha!
(nie ogarniam tego gościa )
Casines
Na ekranie pojawił się jasny napis na czarnym tle:
PAPAJA INITIATIVE
STATION 3 - THE PAPAYA
ORIENTATION
Migawka i w tym samym pokoju, w którym Syriusz oglądaj nagranie pojawiła się znana mu postać.
Witam. Nazywam się Papajus Papayovitch, a to jest instruktarz dla stacji 3. Stacja 3- The Papaya zajmuje się problemem średniego spożycia papai w danym okresie. Niestety! Podczas przeprowadzania eksperymentu jeden z naszych naukowców zjadł wszystkie papaje i wyrzucił pestki pod stację przez co miał miejsce incydent. Drzewka papajowe zaczęły rosnąć na stację! Aby uchronić bunkier przed zniszczeniem, trzeba wchodzić pod stację i co 108 minut jeść papaję będąc podłączonym do komputera. Może teraz opowiem o Inicjatywie PAPAJA. Została ona założona przez małżeństwo DePapajot z Michigan. Inicjatywa jest w pełni finansowana przez Papaja Hanso, dlatego wszystkie projekty są odpowiednio opłacane. Nie próbujcie używać papai w innym celu niż ich spożycie. Powodzenia w waszym zadaniu i Namaste!
- Co za głupoty - skomentował Syriusz.
Zszedł pod stację z wielkim koszykiem i zerwał wszystkie papaje.
- Głupcze co Ty robisz! - krzyknął związany. - Wszyscy zginiemy.
Syriusz skomentował to szatańskim śmiechem i odparł:
- Papai się nie je... Zaraz Ci pokażę co się z nimi robi. - po czym zbudował z nich zamek.
- Accio miotła jakiegoś pierwszoroczniaka! - krzyknął. Nic się nie działo. Cholera, oni nie mają mioteł.
- Accio miotła drugoroczniaka! - cholera, oni nie żyją...
- Accio miotła trzecioroczniaka! - miotła się pojawiła
Syriusz zbudował fort. A że zobaczył że jest dobry, postanowił zebrać kilka papai i zbudować papajowe królestwo - i tak upłynął wieczór i poranek, dzień pierwszy.
Otherwoman
Po chwili mknęli już małym wagonikiem z szybkością spadającej papai.
Octopus
- No świeżej to ja nie mam, ale gdyby tak odkręcić tą rure od kibla, to może coś się da...- Bella przerwała widząc zniesmaczenie Papayovicha- Dobra facet, zbieraj się do kupy- Bella uznała to za dobry dowcip, gdyż znajdowali się w ubikacji- Baj de łej, co robisz w damskiej toalecie ?
casines
- Można się deportować z trupem? - spytał zdezorientowany Syriusz.
Otherwoman jako Papayovitvh
Można. To tak samo jak z papają. - powiedział tonem znawcy Papajus.
Casines - Dziennik Peverellego
Dzień 263
Ukryłem magiczną papaję. Tak musiałem to zrobić ze względu na wszystkie wrogie spojrzenia. Wykorzystałem stację The LampPapaja inicjatywy PAPAJA by odnaleźć magiczną wyspę i tam schować papaję. Berło zaś ukryję gdzie indziej. Poza tym dzisiejszy dzień spędziłem na układaniu zamku z pestek po pestkach z papai. Wszystko zjadłem jednak coś zostało. Niestety nie mogę już masowo zabijać mugoli - berło bez papai jest bezużyteczne. Pójdę jutro schować berło.
shan
- Papajusku... - Pisnęła tuląc mężczyznę. - Twoja ukochana jest na tobie... znaczy przy tobie. - Tuliła mężczyznę kiwając się w przód i w tył. - Jestem twoją papają.
adi
Duch Albusa udał się więc tam i pomyślał życzenie. Po chwili znalazł się sam na sam z tysiącem papai i to świeżych. Jednak po chwili Albus się wkurzył gdyż był duchem i nie mógł żadnej zjeść gdyż przelatywały przez jego ciało ducha.
Otherwoman
Goblin popatrzył na Korneliusza.
Z tego co mi wiadomo, pan nie żyje... - powiedział.
Ja nie żyję??? - zdziwił się "Knot". No może nie wyglądam najlepiej, ale żeby od razu twierdzić, że nie żyję??? - oburzył się. Zaraz powiem o wszystkim w ministerstwie!
Voldemort torował sobie przejście do głównej sali avada kedavrami. Czuł się jak na corocznym Festiwalu Polowania na Mugoli.
The End
Mam wrażenie, że 99% postów dotyczyło papai i tu pojawia się pytanie, czy my jesteśmy normalni?
We are all evil in some form or another, are we not?
Niepewnie weszłam za kobietą i przystanęłam w progu ze zdziwienia, widząc halę pełną ptaków. Wszystkie z nich, prócz jednego (lol) były gołębiami. Wiele z nich było zamkniętych w klatkach, kilka jedynie latało wkoło. Każde miało na szyi zawieszkę.
-Co za debil nazywa lwem gołębia?- powiedziałam wreszcie, gdy szok opadł. Spodziewałam się po tej wyspie wszystkiego, naprawdę wszystkiego, ale na pewno nie stacji pełnej gołębi. Zrobiłam kilka kroków do przodu, a ptaki ulatywały mi spod nóg. Czarny kruk (?) jedynie nie uciekł, wpatrując się we mnie świdrującym spojrzeniem, jakby chciał zabić mnie samymi myślami. Miał na karteczce napis Furfon. Ignorując go dodałam:
-Chyba musi być tutaj jakiś film instruktażowy?
Większość ptaków latało w okolicach klatek. Jeden tylko, najjaśniejszy, unosił się wysoko ponad resztą. Był szybki, ale nie na tyle zwinny, by nie móc przeczytać jego kartki: agusia. Zastanawiałam się przez moment, dlaczego jeden z gołębi unosi się nad sufitem, gdy reszta znajduje się dwa metry niżej, ale wreszcie wzruszyłam ramionami i poszłam przed siebie. Na końcu korytarza znajdowały się żelazne drzwi. Na samym środku wykute były małe literki, dlatego musiałam zmrużyć oczy, by zobaczyć cokolwiek. Minimalnym drukiem wygrawerowane było hasło: panda pijaczka.
W kącie istotnie stał telewizor, a obok niego kaseta wideo, zdecydowanie nowocześniej, niż w Łabędziu. Wsadziłam szybko kasetę do odtwarzacza i przykucnęłam, wpatrując się w ekran.
-Witam!- rozległ się donośny głos Azjaty w białym fartuchu. Na jego rękach i głowie siedziało kilkadziesiąt gołębi: Lincoln, mremka, von Veron, grzechuuu. Uwagę jednak zwracał ten, który wbijał się szponami w prawe ramię mężczyzny. Stał dumny i wypięty, jakby żołnierz na komendę BACZNOŚĆ! Jego opierzone piersi były napięte, a szyja tak sztywna, jakby nie mógł nią ruszać. O ile można mówić o mimice gołębi, wyglądał dziwnie cwaniakowato, jakby czuł nad innymi wyższość. Miał na sobie kartkę Dexter. -Jestem doktor Pierre Chang, a to jest film instruktażowy do stacji 108 Projektu Dharma. Dostaniesz w nim instrukcję, jak Ty i Twoi partnerzy powinniście zachowywać się pracując tu. Stacja ma na celu badanie zależności pomiędzy gołębiami. Nasi naukowcy dostrzegli w nich niejakie podobieństwo do ludzi. Nie możemy tutaj zamknąć kilkudziesięciu nieświadomych niczego ludzi, ale możemy to uczynić z tymi ptakami. Będą tutaj żyły przez określony czas. Dzięki najnowszym badaniom zapisaliśmy w ich świadomości, że biorą udział w pewnej grze. Będą się wzajemnie mordować, gwałcić i zaprzyjaźniać myśląc, że to tylko zabawa. Wy musicie kontrolować to wszystko. W swoich kombinezonach musicie kierować nimi w odpowiedni sposób.- kamera odjechała na bok, ukazując widok ubrania: KLIK!. Gdy na ekranie znów pojawił się Azjata, kontynuował: -Każdy z nich ma przypisane imię. Musicie wydawać im polecenia, które powinni wykonywać. Za Wami znajdują się metalowe drzwi [te z końca korytarza, przyp. agusia]. W razie problemów z jakimkolwiek ptakiem prosimy zamknąć go w tym pomieszczeniu i oznaczyć na drzwiach, które zwierzę aktualnie znajduje się w środku i podać przyczynę.- mężczyzna uśmiechnął się lekko. -Wasza warta powinna skończyć się po trzech, czterech miesiącach. Do tego czasu wszystkie gołębie powinny już nie żyć. To jedno, które pozostanie, należy przetransportować do głównej kwatery. To już wszystko, co powinniście wiedzieć. W imieniu państwa DeGrott, Alvara Hanso i całego Projektu Dharma, dziękujemy. Namaste i powodzenia.- ukłonił się i zakończył się filmik.
Spojrzałam niepewnie na Claire.
-Woulda279; you like to watch that again?- spytałam niczym John Locke.
Agusia, to najzabawniejszy tekst tego MP jak do tej pory!
Stał dumny i wypięty, jakby żołnierz na komendę BACZNOŚĆ! Jego opierzone piersi były napięte, a szyja tak sztywna, jakby nie mógł nią ruszać. O ile można mówić o mimice gołębi, wyglądał dziwnie cwaniakowato, jakby czuł nad innymi wyższość. Miał na sobie kartkę Dexter.
coś mi się przypomniało
We are all evil in some form or another, are we not?
Stał dumny i wypięty, jakby żołnierz na komendę BACZNOŚĆ! Jego opierzone piersi były napięte, a szyja tak sztywna, jakby nie mógł nią ruszać. O ile można mówić o mimice gołębi, wyglądał dziwnie cwaniakowato, jakby czuł nad innymi wyższość. Miał na sobie kartkę Dexter.
coś mi się przypomniało
ech, piękne czasy beztroskich "konwersacji" z Dexiem
Na początku ciężko było mu się przestawić na tak leniwy tryb życia i nawet bez budzika budził się przed piątą nad ranem, po omacku szukając fartucha i rożna do kebabu.
We are all evil in some form or another, are we not?
Bernard tymczasem swoimi zręcznymi rączkami dentysty wzniecił mały ogień.
jazeera
Zauważyła, że z kieszeni pewnego mężczyzny wychyla się papaja. Miała ochotę ją wziąć, ale nie tego została nauczona. Wpatrywała się w owoc jak łysy na grzebień.
Lincoln
- Ku*wa, co to ma być?! Siedzimy na plaży i nagle bez żadnego powiadomienia udajecie się na wycieczkę do dżungli? Może skoro załapaliśmy się na wspólne wakacje, byśmy uzgadniali pewne sprawy? Patrzcie tylko na Franka, wygląda jak sierota w tych rozwalonych butach. Czy wiecie, że na plaży został dziadek, który chyba sens życia odnalazł w rozpalaniu ognia? Pomyślcie o nim...
Lincoln bardzo wczuł się w swoją rolę. Przyglądając się poszczególnym osobom, nie zauważył czarnoskórego, wysokiego mężczyzny. - Co, tego czarnego patyczaka też już zgubiliście? Powinniście o niego dbać gdyż wydaje się, najlepszym źródłem mięsa jakie obecnie mamy. Jego przodków łapano w siatki to i jego możemy...
"Tam wasze życie to nic w porównaniu z tym, na co macie szansę tutaj."
- W życiu bym nie przypuszczał, ze Jehowi są także na bezludnej wyspie. - powiedział Lincoln szukając potwierdzenia w gronie współtowarzyszy podróży.
Lincoln wstał wcześnie rano, obudziło go ślamazarne chodzenie Bernarda, który starał się skradać, lecz niebardzo mu to wychodziło. Widząc, że rozbitkowie jeszcze śpią postanowił ich obserwować. Przyglądał się Bernardowi, który z otwartą gębą i wzorkiem złodziejaszka krążył po obozie.
We are all evil in some form or another, are we not?
Furfon spojrzał kątem oka na Arletę i zatrzymał auto na poboczu. Odwrócił się tułowiem w jej kierunku i podał jej do ręki mały scyzoryk.
-Musisz zabić Jacka Shitmana.- powiedział bez ogródek.
Chyba pierwszy post od kilkunastu miesięcy, który mnie tak rozśmieszył
4 lata temu było spoko, nie znał mnie nikt, a i tak przez czasu brak chciałem by tydzień miał 8 dni.
Jako 15-latek nie złożyłem wyjaśnień, gdy wziąłem za majka to już miałem lat 16.
Miałem swój numer 23, jak Sparrow, ale Walter nie Jack, #Fingerling.
Stąd się wzięło moje zamiłowanie do treści brat. A umrę pewnie całkiem młodo, mając nie wiem 42?
- A więc, dlaczego się nie udzielasz na forum, brakowało mi Ciebie.
uhm... emm... - rafalek nie potrafił dobrać słów, by cokolwiek powiedzieć. Kiedy wreszcie ciśnienie mu nieco spadło, postanowił przykozaczyć, podłapując od Dextera co lepsze teksty. A, bujałem się ostatnio tu i tam. - powiedział sztucznie, udając obojętność.